Triglav - najwyższy szczyt Alp Julijskich

 

Triglav 2864 m n.p.m.

19-20 sierpnia 2012 r.

Aljažev dom 1015 m n.p.m. alpejski Tominškova pot alpejski Triglavski dom na Kredarici 2515 m n.p.m. alpejski Mali Triglav 2725 m n.p.m.

alpejski Triglav alpejski Bamberg pot alpejski Luknjapass 1758 m n.p.m. alpejski Aljažev dom

 

   Po tym jak Škrlatica dała nam w dupę zdecydowaliśmy, że króla Alp Julijskich zrobimy w 2 dni. Mnie kusiło jeszcze coś... nocleg na wysokości 2515 m n.p.m. w Triglavskim domu i perspektywa efektownego wschodu słońca, no i oczywiście to, że nie będzie trzeba wstawać w środku nocy :)

   Wyspani i pojedzeni ruszyliśmy w stronę Tominškovej. Pogoda była wyśmienita, chociaż chwilami słońce paliło zbyt mocno i odcinki w cieniu były bardzo pożądane. Natomiast nyża, którą znaleźliśmy w połowie szlaku była szczytem luksusu i czuliśmy się w niej jak w klimatyzowanym pomieszczeniu.

Widok na pasmo Škrlaticy

   Ta droga, według informacji z przewodnika, miała być dość trudna, może zabrzmi to cwaniacko, ale na mnie nie zrobiła takiego wrażenia. Były jednak miejsca gdzie szliśmy z lonżami. Szlak stał się wręcz nudny od miejsca gdzie spotykają się Tominškova pot i pot čez Prag, drogi nie ubywało, czas uciekał a schroniska nie było widać.

Panorama spod schroniska

   Miało sie ku zachodowi słońca kiedy znależliśmy się przy Triglavskim domu na Kredarici. Schron jest ogromny i robi wrażenie, szczególnie na myśl o jego budowie w tym miejscu. Wokół było dużo ludzi, więc szybko poszliśmy zameldować się, by mieć miejsce w pokoju, a następnie zjeść coś ciepłego. W bufecie dokupiliśmy wody i poszliśmy spać.

   Na Triglav ruszyliśmy rano kiedy było jeszcze ciemno. Wspinanie w ciemnościach budziło emocje. Nie byliśmy pierwsi, na szczycie było już widać światełko i słyszeliśmy głosy. Bardzo ostrożny marszo-wspin przerwał nam wschód słońca :) Mój aparat foto pracował pełną parą. Widok na Alpy Kamnicko-Sawińskie zapierał dech. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć :)

   Hardo parliśmy w górę zatrzymując się co jakiś czas i delektując się wspaniałymi widokami. Lekki wietrzyk rozwiewał włosy a promienie słońca ogrzewały twarz. Szło się super, zwłaszcza odcinek na grani między Małym Triglavem a Triglavem.

  Pomino wczesnej pory na górze było już sporo ludzi, a jeszcze więcej napływało ze wszystkich dróg prowadzących na szczyt. Robiło się gwarniej i coraz bardziej tłoczno. Mimo tych nie do końca satysfakjonujących okoliczności czuliśmy wielką radość po zdobyciu najwyższego szczytu Julijców, pobijając przy okazji nasz rekord wysokości :) Było tak pięknie, że najchętniej zostalibyśmy tam cały dzień, lecz kiedyś trzeba było wracać. Wybraliśmy drogę powrotną przez Przełęcz Luknja.

   Po zejściu z kopuły szczytowej Triglava skierowaliśmy się na pot čez Plemenice. Widokowo jest to wspaniały kawał szlaku. Dolina Vrata prezentuje się stamtąd imponująco i dobrze widać jaka jest ogromna. Mimo trudności, które oferuje zejście na Luknjapass warto się poświęcić i przejść ten kawałek.

   Gdy patrzylismy na mapę ta trasa wydawała się trochę dłuższym, ciekawszym i raczej nietrudnym wariantem. Jednak okazało się, że to ferrata w pełnym tego słowa znaczeniu i wcale nie taka łatwa. Być może nasze zmęczenie miało wpływ na ocenę i przeważnie trudniej się schodzi w pionowych kominach i po ścianach niż wychodzi. Praktycznie cała droga była w dół i znowu dostaliśmy konkretnie w kość. Ponownie zabrakło nam picia a słońce grzało bezlitośnie i wylewaliśmy z siebie "siódme poty". Kiedy skończyły się fragmenty ferratowe szliśmy wąską, kruchą i niekończąca się ścieżką trawersującą zbocze, zakończoną ogromną skałą z żelastwem, którą pokonaliśmy ostatkiem sił.

   Byliśmy bardzo wyczerpani mimo to od razu ruszyliśmy w dalszą drogę. Do Schroniska zostało około 1,5 do 2 godzin marszu. Było cieżko bo strasznie chciało się nam pić. Byliśmy do tego stopnia zdesperowani, że szukaliśmy jakiejkolwiek wilgoci na roślinach by tylko zwilżyć usta. Niestety bezskutecznie. Idąc jak maszyny nagle usłyszeliśmy szum.

- Grzesiek słyszysz? Woda?

- Nie, to chyba wiatr.

- Woda!?

- Nie nakręcaj się bo będzie Ci się chciało bardziej pić!

- Krowa!!!

- Zwariowałaś? Krowa!!!

 - Jak jest krówka to musi byś woda - krzyknęliśmy razem i mimo resztek sił pobiegliśmy w stronę krowy, która spokojnie poiła się czystą górską wodą.

   Znaleźliśmy ustronne miejsce i biorąc przykład z nieopodal kąpiących się Niemców rozebralismy się niemal ze wszystkiego i w euforii wskoczyliśmy do lodowatego strumienia. To był (po szczytowaniu na Triglavie) najpiękniejszy moment tamtego dnia. Byliśmy uratowani ;)

Pomnik w kształcie haka wspinaczkowego z karabinkiem

Triglav w świetle zachodzącego słońca

Komentarze   

 
0 #4 Ariel P. 2014-07-15 06:59
Bajer warun trafiliście, ja nic nie widziałem na Trójgłowym.
Pozdro
Cytować
 
 
0 #3 Basia 2013-04-26 19:00
Cytuję Luiza:
Zdjęcia przednie.
Pytanie: na 9 fotce, ten wg Ciebie najwyższy na pierwszym planie - Cmir, to ten po prawej, czy lewej?
:)

Z lewej, faktycznie nie jest to napisane jednoznacznie.
Dzięki i pozdrawiam :)
Cytować
 
 
+1 #2 Luiza 2013-04-24 23:07
Zdjęcia przednie.
Pytanie: na 9 fotce, ten wg Ciebie najwyższy na pierwszym planie - Cmir, to ten po prawej, czy lewej?
:)
Cytować
 
 
+1 #1 Mariusz 2013-04-12 17:39
piękne zdjęcia :-)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież