Kozi Wierch

26 lutego 2011 r.

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich niebieski czarny Kozi Wierch 2291 m n.p.m.

 

   Po zimowych wojażach w Tatrach Zachodnich zachciało się nam czegoś innego - wyższego. Pogoda była wyśmienita, od kilku dni królował wyż i grzechem byłoby to zmarnować. Brak doświadczenia zimowego w Tatrach Wysokich sprawił, że długo myśleliśmy gdzie pójść. Wypadło na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Kozi Wierch.

   Wyjechaliśmy z domu po 6 rano w sobotę, koło 8 dotarliśmy do Palenicy Białczańskiej. Lekkie śniadanko, przepakowanie maneli i w drogę do Piątki.

   Do Wodogrzmotów ciągnęło się jak cholera. Było zimno ale marsz z plecakami zapakowanymi na 2 dni szybko nas rozgrzał. Doszliśmy do rozwidlenia z czarnym szlakiem, ponieważ jest krótszy pocisnęliśmy nim do góry. O 11:30 siedzieliśmy w schronisku pijąc gorącą herbatę. Zorientowaliśmy się w temacie noclegów i okazało się, że z miejsc w pokoju nici a nasze śpiwory zostały w samochodzie - mieliśmy jednak karimaty, może jakoś to będzie :)

   Ruszyliśmy w drogę...

   Początkowo szliśmy żlebem bez raków, było dobrze przedeptane, jednak mocne słońce powodowało, że śnieg był coraz bardziej grząski. Traciliśmy siły zapadając się po kolana. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że znajdujemy się w miejscu gdzie w każdej chwili może zejść lawina. Szybko przeszliśmy na teren wypukły. Było już późno, wszyscy schodzili, tylko my parliśmy w górę. Do szczytu było już nie daleko, lecz zmęczenie dawało się we znaki a chmury nadchodzące od Słowacji potęgowały zniechęcenie.

  Mimo wszystko chęć zdobycia Koziego Wierchu zimą wygrała, jakby na nasze życzenie chmury osiadły niżej i na szczycie delektowaliśmy się wspaniałymi widokami.

   Po sesji zdjęciowej w partiach szczytowych ruszyliśmy na dół, gdzie czekały na nas wygodne łoża firmy Gleba-Karimata-Koc :)

 


 

 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież