Kościelec 2155 m n.p.m.

19 września 2009 r.

Kuźnice niebieski Hala Gąsienicowa niebieski Czarny Staw Gąsienicowy zielony Przełęcz Karb 1853 m n.p.m. czarny Kościelec

czarny Przełęcz Karb niebieski czarny zolty Schrinisko Murowaniec niebieski Kuźnice

 

   Przed tą wycieczką czytałam wiele relacji z wypadów na Kościelec i szczerze powiem, że obawiam się tej góry. Autorzy tychże opisów przedstawiają Kościelec jako bardzo kapryśną górę, która lubi gościć wędrowców w chmurach i nierzadko w deszczu. Piszą też, że ucieczka ze szczytu nie jest łatwa.

   Mimo tego Kościelec, zwany przez niektórych polskim Matternhornem, kusi swą posturą i stworzoną wokół niego aurą tajemniczości.

   Dzisiaj nasz drugi dzień w Tatrach. Po wczorajszej ulewie na Czerwonych Wierchach czeka na nas miła niespodzianka. Poranek jest przepiękny, tym milej spędzamy go na drodze przez Boczań na Halę Gąsienicową. Kiedy po ominięciu Karczmiska wyłaniają się szczyty Tatr Wysokich prawie mdleję z zachwytu. Kolejnym pozytywnym szokiem jest dla nas zejście na halę... nie sądziłam, że może być tutaj tak cudownie. Kolory hipnotyzują. Matka natura wiedziała co robi tworząc takie miejsce.

   W pobliżu schroniska siadamy w miejscu z widokiem na góry i zajadamy śniadanie. Chciałoby się tak codzienne, ale czy wówczas docenilibyśmy urok tej chwili? Pewnie nie bo stałaby się czymś powszednim.

   Posileni ruszamy niebieskim szlakiem nad Czarny Staw Gąsienicowy a dalej czarnym na Przełęcz Karb. Od stawu na Karb przeżywam straszne męki, dostaję kolki i idę żółwim tempem. Staram się jednak nie zatrzymywać i powoli dojść do grani, gdzie czeka na mnie Grzesiek.

   Tutaj robimy odpoczynek, bo jeśli mamy iść dalej ja muszę dojść do siebie. Staje się to okazją by zrobić sobie kilka fotek w tym miejscu. Stawy z jednej i drugiej strony grani wyglądają uroczo i przybierają turkusową barwę. No za wyjątkiem Zielonego Stawu Gąsienicowego.

Panorama z Karbu od Świnickiej Przełęczy po Kasprowy Wierch

   W końcu zapominam, że coś mnie bolało i z chęcią ruszam na Kościelec. Droga zajmuje nam około godziny. Jest to całkiem ciekawy odcinek szlaku, w końcowej fazie dość trudny bo bez żadnych ułatwień typu klamry czy łańcuchy.

   Na szczycie zastajemy sporą grupę ludzi, których cały czas przybywa. Wszyscy kłębią się w jednym miejscu, jest ciasno i może być niebezpiecznie. Przechodzimy więc dalej by wygodnie wyłożyć sie na skałach i w spokoju delektować chwilą :)

   Lepszej pogody nie mogliśmy sobie wymarzyć. Okazało się, że Kościelec potrafi być bardzo gościnny. Jest ciepło, sucho, bezchmurnie a widoki zapierają dech w piersiach :)

   Przez dłuższą chwilę obserwujemy wspinaczy działających na zachodniej ścianie Kościelca. Powiem krótko, zazdroszczę im i też bym tak kiedyś chciała. Na szczęście od marzeń się zaczyna i jeszcze wiele przed nami. Może kiedyś ja będę wspinać się na tą górę a ktoś będzie myślał tak jak ja teraz... :) Życie pokaże!

Czarny Staw Gąsienicowy widziany z Kościelca

Na pierwszym planie Orla Perć a w dali wyłaniają się Rysy i Wysoka

   Niestety musimy wracać. Robimy pamiątkowe zdjęcie i szykjemy się do drogi na dół. Na szczyt podchodzi cały czas sporo ludzi toteż do opuszczenia platformy szczytowej musimy ustawić się w kolejce. Chwilę trwa zanim ktoś uprzejmy zatrzymuje całą tą pielgrzymkę i pozwala nam zejść.

   To jeszcze nie koniec. Po drodze są miejsca gdzie trzeba bardzo uważać podczas mijania się z wychodzącymi. Momentami próbujemy innych wariantów niż wyznacza farbka, ale nie wiele nam to daje. Postanawiamy więc cierpliwie i spokojnie wymijać się z innymi i dojść do normalnej ścieżki, gdzie ten problem znika.

   Z Karbu schodzimy do Zielonej Doliny Gąsienicowej, zwanej także Pojezierzem. Powoli, nie mogąc rozstać się z górami, snujemy się w stronę schroniska a dalej do Kuźnic i Zakopanego gdzie czeka na nas transport do domu. Nogi bolą ale cały dzisiejszy dzień wynagrodził nam dwudniowe zmęczenie i poniesiony trud :)

   Już nie możemy doczekać się następnego wyjazdu w Tatry!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież