Rysy 2499 m n.p.m.

19 sierpnia 2009 r.

Morskie Oko czerwony Czarny Staw pod Rysami 1583 m n.p.m. czerwony Rysy

 

   Już od wczoraj czuję strach i duży respekt przed tą górą. Do tego nie mogłam usnąć, co skutecznie utrudniało mi chrapanie współlokatorów z pokoju.

   Dziś idziemy na lekko. Do mniejszego z plecaków spakowaliśmy to co konieczne a resztę zostawiliśmy w schroniskowej przechowalni.

   Koło 5 rano jesteśmy gotowi do startu. Nie jemy nic, bo śniadanie planujemy na szczycie Rysów :) Szybko omijamy Morskie Oko i zaczynamy podejście pod Czarny Staw pod Rysami. Nagle staje przed nami potężny jeleń. Zarówno on jak i my stajemy jak wryci. To nasze pierwsze spotkanie z tym zwierzęciem i nie wiemy jak się zachować. Chcemy iść dalej ale kiedy jeleń kłania sie do przodu i prezentuje swe poroże robi nam się gorąco. Instynkt samozachowawczy sprawia, że włażę w kosówkę. Trzęsącymi się rękami próbuję zrobić mu chociaż jedno zdjęcie ale jak sie potem okazuje nie wychodzi mi to najlepiej. Po dobrych kilku minutach stania i gapienia się na siebie rogacz schodzi ze szlaku a za nim, ku naszemu zdziwieniu, łania. Już wszystko jasne dlaczego był taki ostrożny.

   Spokojnie podchodzimy w okolice Czarnego Stawu i robimy chwilę przerwy by ochłonąć. Dzień rozpoczął się bardzo ciekawie, aż strach pomyśleć co będzie dalej :)

   Chmury, które towarzyszą nam od poczatku zaczynają się rozrzedzać i widać nieśmiałe przebłyski słońca na zboczach Miedzianego. Powoli pniemy się kamiennymi schodami w górę aż w pewnym momencie wychodzimy ponad te chmury. Pierwszy raz mamy okazję oglądać takie widoki, jest pięknie!

Okrążamy Czarny Staw pod Rysami

Przejaśnia się :)

Na wysokości chmur, a niebawem ponad nimi

   Po około 2 godzinach docieramy w okolice Buli pod Rysami. Nieco powyżej niej zaczynamy wspinać się stromym terenem ubezpieczonym łańcuchami. Ten fragment jest mniej mozolny i budzi więcej emocji. Idziemy dość szybko, na szlaku prócz nas jest tylko kilka osób toteż bez żadnych przeszkód przed 9:00 meldujemy się na najwyższym szczycie Polski.

Krzyż na szczycie

   Jest cudownie, a widoki magiczne. Do tego od strony słowackiej zrobiło się morze chmur. Znajdujemy wygodne miejsce i rozsiadamy się. Delektując się wspaniałym krajobrazem jemy śniadanie. Coś dla ciała i coś dla duszy... :) Pogodę mamy wyśmienitą, nie spodziewaliśmy się tego kiedy rano zobaczyliśmy zachmurzone niebo.

Panorama na wschód z widokiem na Lodowy, Durny i Łomncę

Na zachodzie widać Mięgusze, Grań Baszt, Krywań

Widok na polską stronę

Morze chmur od strony słowackiej, w dole Żabie Stawy

   Z upływem czasu na szczyt dociera coraz liczniejsza grupa ludzi. Żal nam opuszczać to niesamowite miejsce ale pomału musimy się zbierać. Zdecydowanie więcej osób podchodzi i w trudniejszych miejscach musimy czekać aż nas ktoś przepuści. Trzeba uzbroić się w cierpliwość na pewno do czasu aż opuścimy odcinek z łańcuchami. Zejście zajmuje nam dużo więcej czasu niż wejście na górę. Wszystko rekompensują nam widoki na błękitne stawy, wprost nie można oderwać od nich wzroku.

Sekwencja zdjęć zrobiona podczas zejścia - ten widok mnie urzekł!

   Na Buli jedna wielka plaża :) Chcielibyśmy tak poleniuchować ale dzisiaj chcemy dojść do Roztoki i jeszcze kawał drogi przed nami. Od tego miejsca idzie się nieco szybciej a na szlaku już luźniej. Kto miał wyjść do góry to już chyba wyszedł.

I z powrotem nad Czarnym Stawem

 W okolicy krzyża tłumy

Kopa Spadowa, Niżne Rysy i Rysy widziane z dołu

Morskie Oko

   Przy Morskim Oku i w schronisku plaga ludzi. Zmęczeni i głodni jak wilki próbujemy wbić się do kolejki by kupić coś do jedzenia ale nie ma to wiekszego sensu. Postanawiamy opuścić to zatłoczone miejsce i cisnąć od razu do Schoniska w Dolinie Roztoki.

   Roztoka wita nas spokojem. Od razu zamawiamy obiad i idziemy się rogościć. Dziś ostatnia noc w Tatrach a jutro ostatni dzień i powrót do domu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież