Orla Perć

 Skrajny Granat - Przełęcz Krzyżne

1 sierpnia 2009 r.

Kuźnice niebieski Schronisko Murowaniec 1500 m n.p.m. niebieski Czarny Staw Gąsienicowy 1624 m n.p.m.

zolty Skrajny Granat 2225 m n.p.m. czerwony Przełęcz Krzyżne 2112 m n.p.m.  zolty Schronisko Murowaniec 

niebieski Karczmisko 1499 m n.p.m. zolty Kuźnice

 

   Tym razem decydujemy się na sprawdzenie swoich sił na słynnej Orlej Perci. Nasłuchaliśmy się na temat tego szlaku różnych rzeczy i najwyższy czas by zweryfikować informacje. Wybraliśmy podobno najtrudniejszy odcinek od Skrajnego Granatu do Krzyżnego. Czy to prawda dowiemy się kiedy przejdziemy całą Orlą.

   Dzień nie jest szczególnie pogodny ale słońce przebija się przez chmury. Pozostaje mieć nadzieję, że chociaż tak będzie do końca naszej wędrówki. Wraz z wysokością rośnie nasza ekscytacja, szczególnie, że w tych okolicach jesteśmy pierwszy raz. Kiedy mijamy Karczmisko i wyłaniają się szczyty… wooow, uwielbiam taki chwile! Dochodzimy do Schroniska Murowaniec i robimy dłuższą przerwę na posiłek. Od razu rzuca się w oczy ostry wierzchołek Kościelca, ale jeszcze trochę wody upłynie zanim tam pójdziemy. Następną atrakcją wycieczki okazuje się Czarny staw Gąsienicowy, on sam i to co się w nim odbija.

   Schody (dosłownie i w przenośni) zaczynają się gdy wstępujemy na żółty szlak prowadzący na Skrajny Granat. Od razy wychodzi, że nasza kondycja pozostawia wiele do życzenia. Do urlopu w Tatrach mamy jeszcze 2 tygodnie i koniecznie musimy coś z tym zrobić. Mimo wzdychania, sapania i pocenia się droga mija nam szybko. Z czasem nawet wyprzedzamy kilka osób :) Kiedy dochodzimy do szczytu znajdujemy się w chmurach, które co jakiś czas odpływają i ponownie osiadają na grani. Widoków praktycznie nie mamy, więc gdy kończy się nam cierpliwość aby na nie czekać, zwijamy swoje rzeczy i ruszamy na najciekawszą część szlaku.

   Ten fragment serwuje nam rozmaitości, od spokojnych ścieżek między turniami przez łańcuchy i drabinki, a na lufiastych miejscach skończywszy. Pierwszy raz mamy okazję być w takim terenie i to w chmurach. Sama nie wiem czy ograniczona widoczność pomaga czy utrudnia sprawę. Mimo braku doświadczenia idziemy bardzo sprawnie. Coś mi mówi, że po tym wypadzie będę czuła każdy mięsień swojego ciała i dowiem się o nowych :)

   Pogoda całkiem się poprawia kiedy docieramy do Krzyżnego, odsłaniają się kolejne szczyty Tatr Wysokich i cała Dolina Pięciu Stawów Polskich. Rewelacyjnie widać stawy i schronisko. Z tego miejsca możemy iść do Piątki bądź wracać przez Dolinę Pańszczycy na Halę Gąsienicową. Wybieramy tę drugą opcję, bo jest okazja zobaczyć coś nowego.

 

   Niestety droga bardzo się dłuży. Dodatkowo zmęczenie spowalnia nasz marsz. Wiemy, że mamy dojść do schroniska ale go nie widać. Gdyby nie ciągnące tym szlakiem tłumy mielibyśmy wątpliwości czy dobrze idziemy.

   W końcu mijamy schronisko, co oznacza, że jeszcze ponad godzinę i będziemy w Kuźnicach. Dla odmiany z Karczmiska schodzimy żółtym szlakiem do Doliny Jaworzynki. Początkowy fragment jest stromy i niewątpliwie byłby męczący przy wychodzeniu. Chyba do końca życia będziemy podchodzić Boczaniem :)

   Mimo nie idealnej pogody dzień uważamy za udany. Przełamaliśmy się do trudnych szlaków i nabraliśmy nowych doświadczeń. Już nie możemy się doczekać kolejnej wyprawy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież