Grań Baszt od Dryganta - co zrobić by znienawidzić kosówkę

 

Grań Baszt

Skrajna Baszta (Patria) 2203 m n.p.m. - Mała Baszta 2288 m n.p.m.

20 października 2012 r.

Szczyrbskie Jezioro czerwony Drygant 1481 m n.p.m. - Skrajna Baszta (Patria) - Przełęcz nad Skokiem

Mała Baszta - Przełęcz nad Szerokim Żlebem 2206 m n.p.m.

Młynicka Dolina, Staw nad Skokiem 1801 m n.p.m. zolty Szczyrbskie Jezioro

 

   Myślimy o tym terenie już dosyć długo i w końcu nadszedł czas by zmierzyć się z Granią Baszt oraz z jej najwyższym Szatanem.

Chcemy wyruszyć jak najwcześniej, jak tylko zrobi się widno więc zajeżdżamy na parking w Szczyrbskim Jeziorze późnym wieczorem i ucinamy sobie drzemkę w samochodzie. Po porannej toalecie ruszamy czerwonym szlakiem wiodącym do Popradzkiego Plesa i niedaleko Drygantu odbijamy w krzaki. Początkowo motamy się którą z wydeptanych ścieżek podążać ale wydaje się, że wybraliśmy dobrze i idziemy dalej.

Maszerujemy przez rzadki dziki las cały czas wyszukując wydeptanych miejsc. Nagle niczym niezmącona cisza zostaje przerwana przez pędzącego wprost na nas ogromnego jelenia. Grzesiek idzie przodem i zamiera w miejscu, a ja instynktownie chowam się za drzewo nie grubsze niż moja noga. Jeleń zgłupiał tak samo jak my po czym gwałtownie zmienił kierunek i popędził dalej a za nim jego samica. Mimo kontaktu wzrokowego z Grześkiem biegnę do niego co sił i wołam by czekał.

Po tym zdarzeniu dłuższą chwilę nie możemy dojść do siebie. Początek dnia i tyle emocji! To co będzie potem!?

   Uspakajamy się i idziemy dalej. Jest coraz mniej drzew i pojawiają się pierwsze kępy kosodrzewiny aż dochodzimy do miejsca gdzie kosówka mocno się zagęszcza. Doczytujemy notatki i zadowoleni, że idzie nam tak sprawnie, wchodzimy w ewidentną ścieżkę wydeptaną w kosówce.

Ale żeby nie było za pięknie i za łatwo nagle gubimy drogę - o ile w ogóle tam była - i zaczynamy na oślep przedzierać się przez gęste krzaczory. Huśtamy się na grubych gałęziach i mozolnie przemy do przodu. Nie byłabym sobą gdyby moja wyobraźnia nie przywołała w tej chwili niedźwiedzia idącego obok tak jak my, którego teoretycznie możemy tutaj spotkać. Mimo to próbuję odsunąć od siebie takie myśli, obawiam się, że mogłoby to doprowadzić do awarii jednostki sterującej w mojej głowie.

   Czas płynie a my nadal jesteśmy w dupie, czyli w krzakach. Zmęczenie spowodowane "walką" z gałęziami daje się we znaki. Mamy dość, chcemy kamieni, skały, grani i jesteśmy głodni. Po około dwóch godzinach cudem lądujemy na wyspie z kamieni, która umożliwia nam określenie naszego położenia. Niestety jest gorzej niż myśleliśmy. Na oko za nami dopiero 2/3 kosówki. Teraz jest ona niższa ale nie rozstąpi się i trzeba nadal przedzierać się przez nią by wyjść na NORMALNY teren.

Szybko zjadamy cokolwiek byśmy nie osłabli i przestało burczeć nam w brzuchach no i do roboty.

Kamienna "wyspa" spotkana po ponad 2 godzinnej walce z kosówką

   Po około trzech godzinach walki z kosówką udaje nam się wyjść na pierwszą basztę - Skrajną, po słowacku Patrię. Tutaj siedzimy dłużej, musimy się nasycić, napoić i przede wszystkim odpocząć. Pogoda jest cudowna, bezchmurne niebo i całkiem ciepło jak na końcówkę paździenika.

Dalsza droga przedstawia się znacznie przyjemniej. Z nadzieją, że gorzej już nie będzie, bardzo łatwym terenem schodzimy na Przełęcz nad Skokiem.

Na południowym stoku Skrajnej Baszty (Patrii) 2203 m n.p.m. - w dole Szczyrbskie Jezioro

Początek Doliny Mięguszowieckiej - w dole Popradzki Staw a wyżej szczyt Osterwy, Tępej, Kończystej oraz Gerlach

Od lewej: Wołowy Grzbiet, Rysy, Wysoka, Gerlach, Kończysta

Widok ze Skrajnej Baszty - po prawej dalszy ciąg grani, w dole Dolina Młynicka a nad nią Grań Soliska

   Również nie trudne ale jednak podejście na Małą Basztę nie idzie tak gładko, szczególnie mnie. Czuję, że wszystkie siły wykorzystałam w kosówce. Staram sie nie marudzić i powoli idę za Grześkiem.

W końcu osiągamy wierzchołek drugiej z Baszt. Nie wyrabiam i muszę znowu odpocząć. Dawno nie czułam się taka wypompowana.

Na szczycie Małej Baszty 2288 m n.p.m. - w dali po środku Furkot i Hruby Wierch, po ich prawej wystaje Szczyrbski Szczyt

Po lewej Pośrednia Baszta 2374 m n.p.m., następnie w dali Cubryna ,3 Mięgusze, Wołowy Grzbiet, Rysy i Wysoka

Widok z Małej Baszty na południowy wschód - w dali Tatry Niżne

Panorama z Małej Baszty

Na Małej Baszczie - na wprost Pośrednia Baszta i Szatan

 

   Kolejne zejście napawa mnie nadzieją, że będzie dobrze. Niestety na Przełeczy nad Szerokim Żlebem całkiem opadam z sił. Demotywujące jest także to, że na Szatana jest jeszcze kawałek drogi, słońce jest coraz niżej i możemy nie zdążyć zejść później do doliny.

   Nie chcemy ryzykować. Jesteśmy wymęczeni, nie znamy terenu a błąkanie się po grani i ścianach baszt po zmroku może być fatalne w skutkach. Góry nie uciekną. Aby co nie co osłodzić sobie koniec dnia zostajmey tu dłużej i wygrzewamy się na przełęczy w ostatnich promieniach słońca.

Przełęcz nad Szerokim Żlebem i ścieżka na kolejne szczyty w grani

Widok z przełęczy na wschód

Wygrzewamy się w ostatnich promieniach słońca

Dwa wierzchołki Rysów, Przełęcz Waga, poniżej niej Chata pod Rysami oraz Ciężki Szczyt, Wysoka i Smoczy Szczyt

Szczyrbskie Jezioro z Grani Baszt

   Poczuliśmy przypływ sił a to znak, że trzeba już schodzić. Ruszamy żlebem wprost w dół aż dochodzimy nad brzeg Stawu nad Skokiem. Dalej już szlakiem do samochodu.

   Nie udalo nam się zrealizować planu ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Była okazja rozpoznać na przyszłość jak można podejśc na Grań Baszt omijając parszywą kosówkę. Następnym razem nie damy sie tak wpuścić w maliny - znaczy w krzaki kosówy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież