Baranie Rogi

 

Baranie Rogi 2526 m n.p.m.

21 lipca 2013 r.

Stary Smokowiec zielony Hrebieniok 1285 m n.p.m. czerwony Schronisko Zamkowskiego 1475 m n.p.m.

zielony Schronisko Tery'ego 2015 m n.p.m. - Barania Przełęcz 2389 m n.p.m. - Baranie Rogi

 

    Opuszczamy Stary Smokowiec i idziemy na Hrebieniok gdzie jak zwykle kręci się dużo ludzi. Słońce jeszcze świeci ale szczyty Tatr są już w chmurach. Chwilę przed dojściem do Schroniska Zamkowskiego spotykamy na szlaku lisa. W ostatniej chwili wyciągam aparat i robię mu zdjęcie. Przechodzi dosłownie metr ode mnie i w ogóle się nie boi, nawet obraca się kiedy na niego wołamy.

   Przy Zamkowskim robimy przystanek na jedzenie i zastanowienie się co dalej. Wolimy spać w Chacie Tery’ego ale ze względu na duży ruch turystyczny obawiamy się braku wolnych miejsc. Możliwy jest jeszcze nocleg pod chmurką z tym, że chmurki wyglądają dziś nieprzyjaźnie. Dochodzimy do wniosku, że jednak zaryzykujemy a najwyżej wrócimy tutaj.

   Idąc zielonym szlakiem spotykamy parę, która w Terince została odprawiona z kwitkiem, nie dostali noclegu i radzą nam abyśmy także zawrócili. Mimo mało optymistycznych wiadomości idziemy dalej. Wiatr z minuty na minutę coraz bardziej się wzmaga, a przy schronisku chce nam pourywać głowy. Zmarznięci niepewnie przestępujemy próg schronu i od razu zauważa nas chatar. Jest mnóstwo ludzi, dopchane chyba na maksa ale po krótkiej rozmowie z panem Miro mamy nocleg :) Kto nie ryzykuje ten nie ma! Szybko zadamawiamy się na jadalni i relaksujemy przy grzanym winie. Wieczór jest wietrzny ale na niebie świecą gwiazdy i księżyc, to raczej dobry znak.

   Podczas śniadania spotykamy znajomego, który wybiera się z większą grupą na Durne Szczyty i Łomnicę. Zajebiście mają! Chcemy kiedyś zrealizować te cele ale dzisiaj wybieramy się na Baranie Rogi.

   Oddalamy się od Terinki i opuszczamy szlak, mijamy Wielki oraz Pośredni Staw Spiski i kierujemy się na wyraźną ścieżkę prowadzącą w stronę Baraniej Przełęczy. Wznosimy się coraz wyżej nad dolinę a widoki robią się piękniejsze i bardziej rozległe. Spiskie stawy wyglądają niesamowicie z tej perspektywy nie mówiąc już o Pośredniej Grani.

   Dalej pniemy się w lewo zboczem i dochodzimy do kominka, którym schodzimy nieco w dół i ponownie trawersujemy. Potem już tylko kilkadziesiąt metrów do góry po kamieniach i siadamy na szczycie Baranich Rogów :)

   Widoki mamy wypasione, co jakiś czas zasłaniają je szalejące chmury ale dzięki nim oglądamy wspaniały spektakl natury.

   Co jakiś czas wyłania się druga strona, czyli Zielona Dolina Kieżmarska, schronisko i turkusowy staw.

Z lewej odkrywają się Kieżmarskie Szczyty

Zaliczam najwyższy punkt na szczycie

Panorama z Baranich Rogów w kierunku południowym

   Chmury tak świrują, że nie możemy się doczekać kiedy wyłoni się Lodowy. Następuje to dosłownie na kilka sekund i nasz olbrzym ponownie znika za białą zasłoną.

   Cierpliwie siedzimy na szczycie i czekamy. Skoro tak wieje to może w końcu przewieje chmury i dane nam będzie zobaczyć coś więcej niż dotychczasowe zaczarowane widowisko. Po pewnym czasie nasze przewidywania potwierdzają się i widoki odsłaniają się na dobre.

Panorama od Kieżmarskich Szczytów po Lodowy Szczyt

   Na Durnym Szczycie i na jednym z balkonów Łomnicy widać ludzi, malutkich ludzików na tle ogromnych gór. Ci na Durnym to zapewne wspomniana wcześniej grupa ze schroniska.

    Siedzimy przy słynnym oknie i cieszymy się chwilą. Na szczyt przyszliśmy dzisiaj chyba pierwsi i długo siedzimy sami. Dopiero po prawie godzinie zaczyna się większy ruch i dochodzi kilka osób. Ponieważ każdego ciągnie by usiąść przy oknie musimy opuścić tę uroczą miejscówkę. Zwijamy rzeczy i przygotowujemy się do drogi powrotnej.

   Schodzimy ostrożnie ale w dobrym tempie nie mogąc napatrzeć się na otoczenie i piękne stawy w dolinach.

Spiskie stawy przy Terince

Zielony Staw Kieżmarski i schronisko

   Grań Wideł jeszcze skąpana w chmurach - ten widok przyprawia mnie o dreszcze. Przejście tej grani to musi być ekstremalne przeżycie.

Tymczasem coraz więcej ludzi ciśnie do góry.

Pogoda całkiem się wyklarowała, teraz Lodowy mamy podany na tacy :)

Opuszczamy Baranią Galerię i kierujemy się na Baranią Przełęcz

   W kominku jest teraz cieplej niż rano w drodze na szczyt... :) i łatwiej nim wyjść niż zejść, chociaż nie przysporzył nam większych problmów.

Na przełęczy zrzucamy kurtki bo juz tak nie wieje. Początkowy skalisty odcinek schodzimy ostrożnie, a nastęnie ścieżką równo napieramy w dolinę.

   Przy schronisku około godziny spędzamy na wygrzewaniu się w lipcowym słońcu. Tak bardzo nie chce nam się wracać. Fajnie byłoby pomieszkać w takim miejscu jakiś czas, nacieszyć się nim ile dusza zapragnie. Bez pośpiechu połazić po okolicy i nasycić się górami.

Dolina Małej Zimnej Wody widziana znad Złotych Spadów

   Przed nami jeszcze długa droga do samochodu. Mijamy schronisko i na jakiś czas żegnamy Tatry Słowackie.

Dosłownie zbiegamy z Hrebienioka, trochę nam żal bo jest tak pięknie...

Na pociesznie już w Polsce udaje mi się "ustrzelić" ładną panoramkę od Kasprowego po Czerwone Wierchy :)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież