Druga próba z Szatanem ale finisz na Szataniej Przełęczy

 

 

Szatania Przełęcz 2300 m n.p.m.

2 marca 2014 r.

Szczyrbskie Jezioro zolty Młynicka Dolina, Staw nad Skokiem 1801 m n.p.m. zolty - Szatania Przełęcz

 

   W drodze pod Tatry towarzyszy nam piękna pogoda. Dawno nie widziałam tak wspaniałego nieba i chmurek. U stóp Tatr Bielskich mnóstwo ludzi poddaje się białemu szaleństwu, wbrew pozorom śniegu jest nie mało.

   Kiedy jedziemy Drogą Wolności na horyzoncie wisi wielka chmura powoli poruszająca się na wschód. Słońce dociera już tylko do Łomnicy, reszty gór nie widać. Po kilku minutach wjeżdżamy wprost pod niniejszą chmurę i zaskakuję nas padający śnieg. Cholera… to krzyżuje nam plany. Postanawiamy przeczekać na parkingu w samochodzie. Niestety czas ucieka, a na zmianę z niewielkimi prześwitami prószy śnieg. Wygląda na to, że trzeba zmienić cel wyprawy. Po burzliwej dyskusji i rozpatrzeniu za i przeciw, decydujemy się spać w aucie i ruszyć wczesnym rankiem do Doliny Młynickiej, a z niej na jeden z dwóch alternatywnych szczytów.

   Budzik dzwoni o 3:30 ale przedłużamy spanie do 4:00. Kiedy zaświecamy światło zaskakuje nas to, że szyby w samochodzie są zamarznięte od środka! Załączamy ogrzewanie i w czasie kiedy odmrażamy auto przepakowujemy rzeczy, by nie nosić zbędnego balastu.

   W końcu udaje nam się dotrzeć na parking do Szczyrbskiego Jeziora i ze sporym opóźnieniem startujemy. Kiedy przybywamy pod Wodospad Skok jest już widno a słonko oświeca wierzchołki gór. Tutaj jemy śniadanie i zakładamy raki.

   Jest zimno co dodatkowo potęguje wiatr. Za to widoczność... żyleta!

   Jeszcze nie zdecydowaliśmy gdzie idziemy, więc cała droga upływa nam na roztrząsaniu tematu. W końcu stajemy pod ścianami Szatana. Doczytujemy opis, przeglądamy topo i postanawiamy spróbować. W razie „W” pójdziemy na Szczyrbski.

   Podchodzimy pod pierwsze żebro, Grzesiek zaczyna przecierać ale wycofuje się. Śnieg jest luźny, a mamy do przetrawersowania strome żleby, rozsądnie jest się wycofać.

   Motamy się chwilę ale kusi nas żleb opadający z Szataniej Przełęczy, u wylotu którego zauważyliśmy z dołu ślady. Próbujemy, raz kozie śmierć! Ocenimy śnieg i zdecydujemy co dalej.

   Jest nieźle i nie tak stromo jak by się wydawało. Związujemy się liną i napieramy do góry.

  Pokonujemy najtrudniejsze miejsce i już wydaje się, że to koniec, ale żleb nieco łagodnieje i okazuje się, że jeszcze spory kawałek do przełęczy.

   Szatania Przełęcz jest na wysokości 2300 m n.p.m., Szatan ma 2421 metrów, więc niedługo załatwimy porachunki z tym szczytem, który jesienią 2012 roku nie dał się posiąść.

   Po krótkim odpoczynku na przełęczy zaczynamy. Grzesiek idzie pierwszy, bada teren i niestety nie jest różowo. Próbujemy dwóch opcji, ale nie puszcza. Śnieg jest sypki, nie ma do czego wbić raków, nie ma do czego wbić czekana, próbujemy odśnieżać przysypane chwyty… miazga!

Widok w kierunku Mięguszy i Rysów

   Coś podpowiada nam by próbować dalej ale rozum mówi pass i tego głosu słuchamy. Niestety zejście na przełęcz staje się problematyczne ale dobrze, że nie brneliśmy dalej bo strach pomyśleć, że mogłaby zastać nas tutaj noc. Zabrakło nam mniej niż 100 metrów, szczyt był w zasięgu wzroku.

Szatani Żleb opadający z przełęczy na stronę Doliny Mięguszowieckiej robi wrażenie

   Trochę zawiedzeni zwijamy manatki i ruszamy w drogę powrotną.

   Słońce już operuje w górnej częsci żlebu więc idziemy uważniej. Czuć pod nogami, że śnieg jest bardziej miekki i raki nie trzymają tak dobrze.

Najtrudniejsze miejsce w żlebie, oblodzenie i stromizna.

Panorama spod Szatana. Od lewej Grań Soliska, Furkot i Hruby oraz Szczyrbski Szczyt.

Nieusatysfakcjonowani wracamy w dolinę

   Zasłużony odpoczynek w niewielkim stopniu koi nasze serca. Spoglądamy na Szczyrbki i trochę żałujemy, że nie skusilśmy się na niego. Być może ta wyprawa skończyłaby się sukcesem.

   Szatanowi obiecujemy, że jeszcze tu wrócimy i nie damy się zbyć. Pozytywem całej sytuacji jest to, że gdyby nie ten wypad być może nigdy nie bylibyśmy na Szataniej Przełęczy.

   Szatan - ta nazwa na pewno nie została nadana przypadkowo. Po raz drugi pokazał nam kto tu rządzi. Czy musimy zaprzedać mu duszę by stanąć na jego wierzchołku?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież