Granią Tatr Zachodnich przez Brestową, Salatyna, Spaloną Kopę i Pachoła

Chcemy w Tatry. Tylko gdzie?
Mamy na koncie wiele wycieczek i coraz trudniej o nowe pomysły, które pasowałyby do aktualnych warunków pogodowych i nie były powtórką odwiedzonych już miejsc.

Grzesiek ciągnie w Wysokie, mnie z kolei kuszą kolory jesieni w Zachodnich. I jak to rozstrzygnąć?

Ostatecznie wygrywa mój argument, że ostatnio byliśmy kilka razy w Wysokich, raz w Bielskich, więc teraz przyszła pora na Zachodnie.

A gdzie dokładnie? Na szczęście, z tym nie ma problemu, bo mamy pewną trasę, której jeszcze w Zachodnich nie robiliśmy.

Wyruszamy więc na Słowację, do Doliny Rohackiej. Po drodze, poza dziką zwierzyną czającą się na skraju szosy, nic nie zakłóca jazdy. Docieramy na jeszcze pusty parking, zostawiamy samochód i ruszamy w drogę.

Za niebieskimi znakami kierujemy się w stronę stoku narciarskiego i Spalonego żlebu. Na rozwidleniu ścieżek zmieniamy szlak na zielony i po kilku minutach maszerowania lasem wychodzimy na stok.

Dolina tonie jeszcze w cieniu, ale w dali błyszczą w słońcu górskie grzbiety, przyciągając wzrok kolorami. Wyłaniają się pierwsze wyższe szczyty, Salatyn i Mały Salatyn. Przy dobrych wiatrach już wkrótce będziemy podziwiać widoki z ich wierzchołków.

Kilkadziesiąt minut wędrujemy pod kolejką, aż wreszcie nasz szlak skręca w prawo, do szerokiego żlebu. Ścieżka prowadzi zakosami po kamieniach i wśród traw, co jakiś czas mijamy pięknie wybarwione drzewa i krzewy. Jesienne słońce grzeje w plecy, za to chłodny wiatr orzeźwia i pozwala iść w dobrym tempie.

Ponad nami kolorowy grzbiet Przedniego Salatyna

Fragment podejścia stokiem narciarskim

Kolory, kolory, kolory...

Grań Przedniego Salatyna tuż tuż...

Na południowym wschodzie wyłaniają się grzbiety Tatr Zachodnich

Jesienny las

Na szlaku widoki coraz lepsze

Widać już grań od Brestowej w stronę Salatyna

Pierwszym szczytem na jaki wejdziemy miał być Przedni Salatyn (1624 m), ale wyszło inaczej i na grań wbijamy się na wysokości 1790 m, przy tabliczce "Predný Salatín Hrebeň". Tu otwiera się piękny widok na Dolinę Rohacką i na całą linię grani, którą mamy do przejścia. Doskonale widać Brestową, Spaloną Kopę i Pachoła.

Panorama w stronę Orawy pokazuje mozaikę złoto-czerwonych lasów, które kontrastują z błękitem nieba.

 Szlakowskaz na grani Przedniego Salatyna

Widoki z grani są zachwycające

Ścieżka granią w stronę Brestowej i Salatyna

Na Brestową już tylko 35 minut drogi

Ścieżka na Brestową 1934 m wiedzie szeroką granią i przy tak doskonałej pogodzie nie sprawia żadnego problemu. Cały czas oglądam się za siebie, bo nie mogę napatrzeć się na krajobraz i robię zdjęcia.

Podchodzimy na Brestową

Za nami cudowne widoki

Wyłaniają się ośnieżone szczyty Tatr Wysokich

Jest pięknie, ale wiatr nie daje o sobie zapomnieć

Jeszcze kilka zygzaków i będziemy na Brestowej

Przepiękne kolory przyciągają wzrok - na zdjęciu Skrajna Salatyńska Przełęcz 1870 m (po słowacku Parichvost)

Urokliwa kopka za nami

W końcu docieramy na Brestową, gdzie na wbitym w ziemię, wyschniętym konarze drzewa zawieszona jest tabliczka szczytowa.

Stąd rozciąga się przepiękny widok na obie strony grani. W kierunku południowo-wschodnim widać Tatry Zachodnie oraz bardziej odległe Tatry Wysokie. Z kolei patrząc na zachód, w słońcu lśnią białe skały Siwego Wierchu, a w tle rysują się Góry Choczańskie.

Na Brestowej

Widok w kierunku Małej Brestowej - to ten pagór bez Krzyża

Jesienne Tatry

Siwy Wierch i za nim z prawej Wielki Chocz

Przed nami zejście na Skrajną Salatyńską Przełęcz, zwaną również Parichvost. Nie mam pojęcia, co oznacza ta druga nazwa w języku słowackim.

Z Brestowej na przełęcz schodzimy dość szybko, choć trzeba zachować ostrożność, bo miejscami ścieżka jest krucha i obsypuje się na strome zbocze.

Pewnie równie prędko ruszylibyśmy dalej, gdyby nie to, że zatrzymały nas przepiękne widoki na dolinę i otaczające ją szczyty.

Grzesiek ciągnie już w górę, a ja wcale się nie spieszę. W taki dzień nie warto po prostu „przelecieć” tej trasy. Lepiej zatrzymać się na chwilę, nacieszyć tym, co nas otacza, popatrzeć w dal i oczyścić głowę z codziennej gonitwy myśli.

W końcu i ja ruszam dalej, zygzakami w stronę Salatyna.

Skrajna Salatyńska Przełęcz i dobrze widoczny szlak na Salatyn

Brestowa widziana z przełęczy

Panorama ze Skrajnej Salatyńskiej Przełęczy 1870 m n.p.m.

Podejście z przełęczy na Salatyna

Od przełęczy pod Salatynem pokonaliśmy prawie 200 metrów przewyższenia. Widoki niby te same, a jednak pojawiało się coś nowego.

Na zachodzie, obok dobrze widocznego już wcześniej Siwego Wierchu, wyłoniły się Babki i Ostra, a w oddali można dostrzec całe Góry Choczańskie.

Przed nami dobrze widać fragment głównej grania Tatr, przebiegającą przez Mały Salatyn, Spaloną Kopę oraz Pachoł, którą zamierzamy kontynuować wędrówkę.

Idziemy dalej. Szybko docieramy do nieoznaczonej Pośredniej Salatyńskiej Przełęczy, znajdującej się na wysokości 2012 m, a stąd znowu w górę.

Widok na Brestową z drogi na Salatyna, ponad granią wychyla się Osobita

Zbliżenie na Osobitą i grań z Przedniego Salatyna

W dali ośnieżone Tatry Wysokie, a bliżej Wołowiec i Rohacze

Widok na Dolinę Salatyńską ze szczytu Salatyna

Na pierwszym planie Zabrat, dalej w centrum kadru Kominiarski Wierch, za nim Giewont i Czerwone Wierchy

Tatry Wysokie... między innymi Granaty, Świnica, Kołowy, Lodowy

Mały Salatyn, Spalona Kopa, Pachoł

Z lewej Wielki Łysiec, zielone zbocza Babek, Ostrej i Siwego Wierchu, w dali Góry Choczańskie

Na podejściu pod Małego Salatyna tuż pod szczytem napotykamy skrzyżowanie z zielonym szlakiem, którym można zejść do Jałowieckiej Doliny. Zastanawiające jest, że na tabliczce widnieje "Salatin 2047". Jak to możliwe skoro jesteśmy niżej niż Mały Salatyn, którego wysokość według map to 2046 m?

Poszperałam trochę w internecie, bo nie dawało mi to spokoju.

Okazuje się, że na słowackich mapach topograficznych (VKÚ/KST) główny wierzchołek Salatyna ma wysokość 2047,5 m. Stąd, po zaokrągleniu w dół do pełnych metrów, na tabliczkach znajduje się „Salatín 2047”.

W wielu przewodnikach i serwisach przyjmuje się 2048 m, zaokrąglając wartość 2047,5 m w górę. Mały Salatyn ma 2046 m i ta wysokość jest zgodna w różnych źródłach.

Dlatego tabliczka stoi na nieformalnym wierzchołku graniowym, symbolicznie pomiędzy "dużym" i Małym Salatynem.

Rozwidlenie szlaków pod Małym Salatynem

Od szlakowskazu na wierzchołek Małego Salatyna jest rzut beretem. Na szczycie odkrywa się widok w stronę Zadniej Salatyńskiej Przełęczy i Spalonej Kopy.

Robię kilka zdjęć i ruszamy dalej. 

Widok z Małego Salatyna na Salatyna i przełęcz pomiędzy wierzchołkami

Panorama z Małego Salatyna w stronę Spalonej Kopy, Pachoła i Tatr Wysokich

Kolejny szczyt na trasie to Spalona Kopa, jednak dystans jaki mamy do pokonania by tam dojść jest większy niż przeszliśmy z Brestowej na Małego Salatyna.

Schodzimy w dół z Małego Salatyna, po drodze nie napotykamy większych trudności i szybko dostajemy się na Salatyńską Kopę 1925 m, z której doskonale widać całe zbocze, którym właśnie zeszliśmy. Nadal poruszamy się w dół i dochodzimy do rozległego piarżyska na wypłaszczonym terenie. Kluczymy między kamieniami, a następnie kamienistą ścieżką dostajemy się na Zadnią Salatyńską Przełęcz 1885 m, zwaną też Przełęczą pod Dzwonem.

Mały Salatyn widziany spod Salatyńskiej Kopy

Kamieniste wypłaszczenie między Salatyńską Kopą a Przełęczą pod Dzwonem

Przed nami najstromszy i za razem najciekawszy fragment grani. Najpierw podchodzimy pod Dzwon 1890 m, a następnie teren stopniowo się zmienia i ścieżka prowadzi nas po skałach. Szlak schodzi z grani w lewo na północną stronę i wznosi się coraz wyżej. Najbardziej eksponowane miejsca tego odcinka ubezpieczone są łańcuchami.

Ten skalny fragment nie jest bardzo trudny technicznie, jednak strome skały i ekspozycja sprawiają, że w gorszych warunkach łańcuchy mogą okazać się bardzo pomocne.

W końcu wychodzimy ponownie na grań, pokonujemy poszarpane skały Skrzyniarek, po czym szlak zamienia się w zwykłą ścieżkę.

Stąd już mozolnie podążamy w stronę wierzchołka Spalonej Kopy.

Podejście z Zadniej Salatyńskiej Przełęczy na Dzwon 1890 m

Salatyny i Brestowa widziane z podejścia na Spaloną Kopę

Szlak staje się bardziej skalisty

Najtrudniejszy fragment szlaku z łańcuchami

Grań Skrzyniarek za nami, w dali Siwy Wierch, Salatyny i Brestowa

W końcu docieramy na szczyt, a panorama ze Spalonej Kopy jest zachwycająca. Na horyzoncie wyrastają strzeliste turnie Tatr Wysokich, kontrastujące z łagodniejszymi, kopulastymi wierzchołkami Tatr Zachodnich. Zupełnie inaczej prezentuje się Wołowiec, który z tej perspektywy wygląda na znacznie trudniejszy niż od strony Rakonia.

W dole, w Dolinie Rohackiej, dostrzec można jeden z większych stawów Rohackich, którego ciemnoniebieska tafla wyróżnia się na tle złotych traw i rudych zboczy.

Jesienne barwy dodają krajobrazowi niezwykłego uroku.

To idealne miejsce na dłuższy odpoczynek, chwilę kontemplacji i uzupełnienie kalorii przed dalszą wędrówką.

Jesienne Tatry ♥

Grań w stronę Pachoła

Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej w stronę Pachoła 2167 m. Wbrew pozorom nie jest to bliski cel, przed nami dość długi odcinek grani, który konsekwentnie prowadzi stromo pod górę. Teren staje się coraz bardziej kamienisty, a miejscami trzeba pomagać sobie rękami, choć ekspozycja nie jest duża i szlak nie nastręcza większych trudności technicznych.

Dodatkowym wyzwaniem jest zalegający śnieg. Zbocze pozostaje w cieniu, więc miejscami jest ślisko i trzeba stawiać kroki bardzo ostrożnie. Mimo to tempo utrzymujemy dobre i w dobrym czasie stajemy na wierzchołku.

Ze szczytu roztacza się piękna panoram na wszystkie strony świata. Tuż obok wyrasta potężna Banówka, dalej widać grań Rohaczy, a w oddali wyróżnia się samotna sylwetka Osobitej. Przy dobrej pogodzie na północy można dojrzeć także Babią Górę oraz bardziej oddalone pasma gór.

Grań, którą przeszliśmy od Przedniego Salatyna, przez Brestową, Salatyny, Spaloną Kopę na Pachoła

Brestowa, Salatyny, Skrzyniarki

Na szczycie Pachoła

Panorama z Pachoła w stronę Tatr Wysokich

Zbliżenie na Tatry Wysokie i szczyty Tatr Zachodnich

W dali Góry Choczańskie

Krzyż na wierzchołku Pachoła

Ostatnim kluczowym punktem na naszej drodze jest Banikowska Przełęcz 2040 m n.p.m.

Z Pachoła schodzimy ostro w dół po stromym, piarżystym zboczu. Kamienie osuwają się spod nóg, więc musimy uważać, aby nie poślizgnąć się i nie stracić równowagi.

Sama przełęcz to wyjątkowo malownicze miejsce. Od północnego wschodu otwiera się szeroki widok na Dolinę Spaloną, z charakterystycznym żlebem spadającym spod Spalonej Kopy, a od południowego zachodu widzimy górne piętro dzikiej i rzadziej odwiedzanej Dolinny Jałowieckiej. Z przełęczy pięknie prezentuje się też potężny masyw Banówki, która wznosi się stromo tuż przed nami.

Gdybyśmy mieli dłuższy dzień... poszłabym dalej. Co prawda szliśmy od Banówki do Smutnej Przełęczy kilka lat temu, ale dużą część trasy szliśmy w chmurach.

Niestety dzisiaj musimy odpuścić, bo przed nami jeszcze daleka droga w dolinę i potem do domu, a jutro rano trzeba iść do pracy.

Szczyt Banówki, w dole Przełęcz Banikowska

Widok z Banikowskiej Przełęczy na Pachoła 

Z przełęczy obieramy żółty szlak, który sprowadzi nas z powrotem w dół do Adamculi.

Początkowo ścieżka biegnie piarżystym wąskim żlebem i wymaga ostrożności, później prowadzi przez piękne, jesienne lasy. Z każdym krokiem coraz mocniej czuć zapach igliwia i suchych liści. Stamtąd już wygodną drogą wracamy do parkingu, gdzie czeka samochód.

Ścieżka w Spalonej Dolinie

Ach te kolory...

Widok z żółtego szlaku w stronę Trzech Kop i Hrubej Kopy

Ławki i skrzyżowanie szlaków Pod Predným zeleným

Cała trasa była długa, wymagająca kondycyjnie i miejscami trudniejsza (strome podejścia, kamieniste zejścia, ekspozycja na wietrze), ale niezwykle satysfakcjonująca.

Przeszliśmy dystans ok. 18 km, co zajęło nam niespełna 10 godzin.

Jesienne Tatry Zachodnie pokazały się z najlepszej strony, w pełnym słońcu, barwne i spokojne. To była jedna z tych wędrówek, które pozostaną w pamięci na długo.

 

Trasa:

Parking pod Spaloną  Spalony Żleb 1280 m  Dolina Salatyńska  Przedni Salatyn grań 1790 m  Brestowa 1932 m  Salatyn 2048 m  Mały Salatyn 2046 m  Skrzyniarki  Spalona Kopa 2083 m  Pachoł 2167m  Banikowska Przełęcz 2040 m  Skrzyżowanie pod Predným zeleným  Adamcula  Skrzyżowanie Šindľovec  Parking pod Spaloną

 

Cześć! Jeśli podobają Ci się moje fotorelacje na blogu i masz ochotę mnie wesprzeć, możesz postawić mi wirtualne ciacho.