Alpejskie klimaty Austrii - góry, natura i skocznie narciarskie Bischofshofen oraz Kulm w Bad Mitterndorf

Powoli przemieszczamy się w stronę Polski i po drodze chcemy wykorzystać końcówkę urlopu w Austrii. Po intensywnych dniach spędzonych w górach (Grossglockner, Böses Weibl) postanowiliśmy trochę zwolnić tempo i sprawdzić co ciekawego można jeszcze zobaczyć w tym rejonie.

Po śniadaniu nad jeziorem Zellersee, kierujemy się do Bischofshofen, o którym niejednokrotnie słyszeliśmy w kontekście skoków narciarskich.

Jako była fanka skoków chcę odwiedzić to miasto i skocznię, na której skakali Polacy.

Bischofshofen położone jest w pięknej okolicy, otoczone jest z każdej strony wysokimi górami i łagodniejszymi pagórkami, gdzie na łąkach pasą się krowy.

Zostawiamy samochód na dużym parkingu bliżej centrum miasta i wąskimi uliczkami kierujemy się w stronę najbardziej znanego symbolu miasta, czyli skoczni narciarskiej Paul-Ausserleitner-Schanze.

W drodze pod skocznię mijamy domy w lokalnym stylu

Kwiaty i stare "chałpy" - to lubię!

Kompleks skoczni jest ogólnodostępny i można podejść praktycznie pod sam rozbieg. Obiekt może pomieścić nawet 25 tysięcy widzów. Z bliska największa ze skoczni imponuje nie tylko swoimi rozmiarami, ale też tym, jak naturalnie wpisuje się w zbocze góry. 

Początkowo skocznia nazywała się Hochkönigschanze (od masywu górskiego i najwyższego szczytu Hochkönig 2941 m n.p.m., który wznosi się nad miastem), a swoją obecną nazwę otrzymała po lokalnym skoczku Paulu Ausserleitnerze, który zginął tutaj tragicznie w 1952 roku. 

Co roku 6 stycznia odbywa się tutaj finałowy konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Rekord skoku na tej skoczni to 145 metrów i należy do Dawida Kubackiego, który ustanowił go w 2019 roku. Zawodnicy określają profil dużej skoczni jako jeden z najbardziej nietypowych na świecie, „pół mamut, pół normalna skocznia”.

Zespół skoczni w Bischofshofen

Na tablicy zwycięzców nie brakuje polskich nazwisk

Około 10-15 minut spacerem od skoczni znajduje się wodospad Gainfeldwasserfall. Idziemy w jego stronę, a kiedy słyszymy szum spadającej wody to znak, że jesteśmy na miejscu.

Bujna zieleń porastająca otoczenie wodospadu, dźwięki natury i chłód bijący od kaskady tworzą niesamowity klimat tego miejsca. Drewniane schody po prawej stornie wyprowadzają nas ponad wodospad, skąd możemy spojrzeć w dół na rozpryskujące się strugi wody i uformowaną przez wodę skalną rynnę.

Dalej szlak prowadzi nas do ruin dawnego zamku Burgruine Bachsfall, skąd rozpościera się piękny widok na miasto, otaczające je góry oraz dolinę rzeki Salzach, nad którą usytuowane jest Bischofshofen.

Ścieżka, którą doszliśmy spod skoczni do wodospadu

Wodospad Gainfeldwasserfall otulony zielenią - jesienią też musi być tutaj ciekawie

Schody prowadzące nad wodospad

Widok z góry na wydrążoną przez wodę skalną rynnę

Kaskady powyżej wodospadu

Schody powyżej wodospadu zachęcają do dalszej eksploracji

Widok na Bischofshofen

Ruiny dawnego zamku Burgruine Bachsfall

Ktoś wiedział gdzie zbudować zamek, miał tutaj taki widok

Interesujący kościółek na pagórku

Cała pętla spod skoczni do wodospadu i ruin zajmuje nam około 1,5 godziny spokojnego marszu. 

Skuszeni pięknymi widokami postanawiamy dostać się na drugą stronę doliny, aby zobaczyć miasto z innej perspektywy. Znajdujemy parking pod lasem i idziemy szukać miejsca, skąd dobrze będzie widać skocznie i miasto u podnóża Alp.

Wychodzimy na otwarty teren, gdzie znajduje się samotne gospodarstwo otoczone łąkami. Rozciąga się stąd szeroka panorama na Alpy Berchtesgadeńskie, a sama skocznia widziana z tej perspektywy wygląda wyjątkowo ciekawie, wkomponowana w górskie zbocze niczym naturalny element krajobrazu.

Ten sam kościółek widziany z drugiej strony doliny

Dom na końcu drogi z widokiem jak marzenie

Masyw Hochkönig górujący nad okolicą

Skocznie w Bischofshofen

Poza górskimi krajobrazami w pobliżu farmy Oberberg witają nas prawdziwie sielskie klimaty: zielone pastwiska, pasące się krowy, zapachy i dźwięki wsi oraz tradycyjna alpejska zabudowa. To właśnie takie widoki najlepiej oddają spokojny rytm życia w tej części Austrii.

To dobre miejsce na krótki spacer i odpoczynek na łonie natury.

Oberberg wita!

Ach ta architektura...

Tradycyjna piwniczka z ławką

Wszędzie słychać dzwonki pasących sie krów

Widok z parkingu pod lasem, skąd można wyruszyć na kilka szlaków

Na koniec podjeżdżamy do urokliwego kościółka Buchbergkirche, który już wcześniej zwrócił naszą uwagę. Widoczny jest z wielu punktów w dolinie, na przykład z punktów widokowych przy wodospadzie czy w rejonie Oberberg. 

Kościół jest malowniczo położony na wzgórzu, z pięknym widokiem na dolinę i Bischofshofen. Parking wzdłuż drogi dojazdowej jest pełen samochodów. Okazuje się, że właśnie odbywa się tam ślub, a na zewnątrz przygotowane są stoliki na powitanie młodej pary.

Na chwilę podchodzimy bliżej, by zrobić kilka zdjęć budynku z widokiem na góry.

Zważywszy na okoliczności odpuszczamy wejście do kościoła i jedziemy w swoją stronę.

Kościółek Buchbergkirche na wzgórzu

Opuszczamy Bischofshofen i przemieszczamy się w stronę jeziora Attersee, gdzie planujemy zatrzymać się do jutra.

Nasza trasa prowadzi przez Bad Mitterndorf, a tutaj znajduje się kolejna znana skocznia.

Idziemy więc zobaczyć Kulm, mamucią skocznie narciarską, jedną z pięciu największych obiektów typu "ski flying" na świecie. Jej nazwa, Kulm, ma celtyckie korzenie i oznacza „górę w górze” lub „górę w górnym biegu”.

Jest wkomponowana w północne zbocze góry Kulmkogel w masywie Dachstein. Była kiedyś uznawana za największą naturalną skocznię świata bez sztucznego rozbiegu. Rekord skoczni z 2023 roku wynosi 247,5 m i należy do skoczka ze Słowenii, Žigi Jelara. Wielokrotnie odbywały się tutaj Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich.

Obiekt jest otwarty cały rok, bezpłatnie dostępny dla zwiedzających. Goście mogą zwiedzić m.in. wieżę sędziowską, budynek startowy czy skocznię z bliska. Dostępne są też tablice informacyjne, bar i toalety.

Latem organizowany jest tutaj bieg Red Bull 400. W zawodach, czyli ekstremalnym biegu pod skocznię Kulm w Bad Mitterndorf, zawodnicy mają do pokonania 400 metrów w poziomie, ale aż 180 metrów przewyższenia, praktycznie całą stromą powierzchnię skoczni. To jedna z najbardziej wymagających i widowiskowych imprez biegowych. Najlepsi pokonują skocznię w 3,5 minuty, a nachylenie i intensywność sprawiają, że zawodnicy na mecie często padają ze zmęczenia.

Skocznia mamucia Kulm w Bad Mitterndorf

Zadowoleni z pierwszej połowy dnia jedziemy nad jezioro Attersee, które chcemy objechać wokoło na rowerach.

Jezioro Attersee to jedno z najczystszych jezior w Austrii o pięknym turkusowym kolorze. Popularne jest wśród żeglarzy i miłośników sportów wodnych. Przy dobrej pogodzie jest to świetne miejsce na kąpiele, ale burze w tej okolicy potrafią nadejść bardzo gwałtownie.

Gdy przybywamy na miejsce przygotowujemy się do wycieczki, lecz gdy zza gór wyłania się dziwna ciemna chmura czekamy na rozwój wydarzeń. Zapinamy rowery z powrotem na bagażnik i idziemy nad jezioro obserwować co będzie się działo.

Nic nie będzie z naszego rowerowania... płynie na nas wielka chmura burzowa, grzmi i wzmaga się wiatr. Jakiś czas oglądamy sunącego po niebie potwora, po czym uciekamy do samochodu.

Czoło chmury burzowej nad taflą jeziora Attersee

Po chwili robi się ciemno jak w piekle

Cześć! Jeśli podobają Ci się moje fotorelacje na blogu i masz ochotę mnie wesprzeć, możesz postawić mi wirtualne ciacho.